Przegapiłeś weekendowe premiery? Te filmy właśnie weszły do kin i nadal warto je złapać
18 września do kin trafiło sześć nowych tytułów: od głośnego horroru „Resident Evil” i familijnego „Tediego i magicznej lampy” po „Obcego” François Ozona, polski dramat „Powiedz mi, co czujesz”, przew
Nie każdy premierowy weekend kończy się w niedzielę. Czasem dopiero po kilku dniach widać, które tytuły zaczynają przyciągać uwagę widzów, które warto nadrobić spokojniej w tygodniu i które mogą zostać w repertuarach na dłużej.
18 września do kin trafił zestaw filmów wyjątkowo różnorodny. Jest tu horror dla fanów gier i survivalowego napięcia, animowana przygoda dla rodzin, literacka klasyka w nowym wydaniu, polski dramat o emocjach i bliskości, polityczna przypowieść ukryta pod postacią animacji oraz komediodramat, w którym na ludzi patrzymy oczami… kury.
Jeśli więc weekend minął za szybko, a kino wciąż chodzi po głowie, to jest dobry moment, żeby sprawdzić, co właśnie pojawiło się na ekranach.
„Resident Evil” - horror, który przejął repertuary
Najgłośniejszą premierą minionego piątku jest bez wątpienia „Resident Evil”. Kultowa marka wraca w nowej filmowej odsłonie, tym razem pod okiem Zacha Creggera, twórcy kojarzonego z mocnym, współczesnym horrorem.
To nie jest kolejny prosty powrót do znanej serii tylko dla najbardziej zagorzałych fanów gier. Nowy „Resident Evil” stawia na atmosferę zagrożenia, przetrwanie i zamknięcie bohatera w sytuacji, z której trudno znaleźć wyjście. W centrum historii znajduje się Bryan, kurier medyczny, który trafia do Raccoon City w momencie, gdy wybuch epidemii zmienia miasto w śmiertelną pułapkę.
Dla jednych będzie to seans z nostalgii do gry i poprzednich ekranizacji. Dla innych - po prostu intensywny horror na początek jesieni. A jesień, jak wiadomo, wyjątkowo dobrze znosi zombie, ciemne sale i napięcie budowane od pierwszych minut.
„Tedi i magiczna lampa” - rodzinna przygoda po weekendzie
Po drugiej stronie repertuaru znalazł się „Tedi i magiczna lampa”, czyli propozycja dla rodzin i młodszych widzów. To kolejna przygoda bohatera, który tym razem musi zmierzyć się z magią, podróżami w czasie i konsekwencjami życzeń wypowiedzianych trochę zbyt pochopnie.
Punkt wyjścia jest prosty i kinowy: magiczna lampa, Pałac Buckingham, podróż do Peru, później Grecja, Bliski Wschód i jaskinia Ali Baby. Film korzysta więc z klasycznego przepisu na familijną animację: trochę humoru, trochę przygody, trochę chaosu i dużo miejsc, które dobrze wyglądają na dużym ekranie.
To dobry wybór dla tych, którzy szukają czegoś lżejszego po rozpoczęciu roku szkolnego. Weekend minął, ale rodzinny seans w tygodniu też ma swój urok — szczególnie gdy repertuar nadal daje kilka godzin ucieczki od codzienności.
„Obcy” - Camus wraca na ekran
Najbardziej literacką premierą tygodnia jest „Obcy” François Ozona. Reżyser sięga po jedną z najważniejszych francuskich powieści XX wieku i przenosi na ekran historię Meursaulta — człowieka, którego emocjonalny chłód i obojętność wobec świata prowadzą do tragicznego momentu.
To kino zupełnie inne niż komercyjne premiery tygodnia. Oszczędniejsze, bardziej skupione, oparte na nastroju, spojrzeniach i pytaniach, które nie dają prostych odpowiedzi. Czarno-białe zdjęcia i klasyczna forma sprawiają, że „Obcy” może zainteresować zarówno widzów znających książkę Alberta Camusa, jak i tych, którzy lubią kino wymagające większej uwagi.
To nie jest film do oglądania w biegu. To raczej seans, po którym chce się wyjść z kina i jeszcze chwilę o nim pomyśleć.
„Powiedz mi, co czujesz” - polski dramat o emocjach, których nie da się ominąć
Wśród premier znalazł się też polski film „Powiedz mi, co czujesz” Łukasza Rondudy. To opowieść o młodych artystach, którzy próbują zbudować pierwszy poważny związek, ale szybko odkrywają, że bliskość nie zaczyna się od romantycznych gestów, tylko od konfrontacji z tym, co wynieśli z dzieciństwa.
Ona tworzy projekt „Skup Łez”, w którym płaci ludziom za ich łzy. On jest początkującym artystą i nie potrafi płakać. Brzmi nietypowo, ale właśnie w tym pomyśle kryje się siła filmu: emocje stają się czymś materialnym, czymś, co można zbierać, analizować, wystawiać, a jednocześnie czymś, czego nie da się tak łatwo kontrolować.
To tytuł dla widzów, którzy lubią kino o relacjach, dorastaniu do bliskości i o tym, że czasem największą pracą nie jest pokochanie drugiej osoby, ale zrozumienie własnych mechanizmów.
„Kura” - najdziwniejsza bohaterka tygodnia?
Jeśli w repertuarze szukacie czegoś bardziej nieoczywistego, warto zwrócić uwagę na „Kurę” Györgya Pálfiego. Tytułowa bohaterka ucieka z fermy i trafia do świata ludzi, gdzie zaczyna obserwować rzeczywistość z perspektywy, której kino zwykle nam nie daje.
Film może brzmieć absurdalnie, ale za tym absurdem kryje się opowieść o wolności, bezpieczeństwie, hierarchii, przemocy i potrzebie przetrwania. To kino, które z jednej strony potrafi bawić samym pomysłem, a z drugiej - zostawia widza z pytaniem, czy przypadkiem zwierzęcy punkt widzenia nie mówi o ludziach więcej, niż chcielibyśmy przyznać.
„Kura” to propozycja dla tych, którzy w kinie lubią ryzyko, dziwność i filmy, których nie da się streścić jednym prostym zdaniem.
„Folwark zwierzęcy” - Orwell dla nowej publiczności
W kinach pojawił się również „Folwark zwierzęcy” Andy’ego Serkisa. To nowa ekranizacja klasycznej opowieści George’a Orwella o zwierzętach, które przejmują władzę nad farmą, wierząc, że zbudują bardziej sprawiedliwy świat.
Jak wiemy, ta historia szybko przestaje być tylko bajką o zwierzętach. Z czasem ideały ustępują miejsca ambicji, zasady zaczynają się zmieniać, a równość okazuje się hasłem, które łatwo wykorzystać do własnych celów.
Nowa wersja może być ciekawa dla widzów w różnym wieku. Młodsi zobaczą animowaną opowieść o farmie i buncie, starsi odczytają w niej ostrzeżenie przed władzą, manipulacją i tym, jak łatwo piękne hasła mogą zamienić się w coś niebezpiecznego.
Co wybrać po premierowym weekendzie?
Na horror i adrenalinę: „Resident Evil”
Na seans rodzinny: „Tedi i magiczna lampa”
Na literacką klasykę: „Obcy”
Na polskie kino o emocjach: „Powiedz mi, co czujesz”
Na coś naprawdę nietypowego: „Kura”
Na animację z drugim dnem: „Folwark zwierzęcy”
Ten zestaw premier pokazuje, że kino po wakacjach wcale nie zwalnia. Wręcz przeciwnie: wrzesień daje widzom wybór między głośnym horrorem, familijną przygodą, ambitnym dramatem, literacką adaptacją i tytułami, które próbują mówić o świecie w mniej oczywisty sposób.
Jeśli więc 18 września minął bez seansu, nic straconego. Te filmy dopiero weszły do repertuarów i nadal można je złapać na dużym ekranie.
Aktualne seanse i repertuar kin znajdziesz na Coigdzie.pl.
Zespół kinowy Coigdzie.pl