Film Jarmana to bardziej skrajnie autorska, kontrowersyjna interpretacja Burzy Shakespeare’a, niż jej wierna adaptacja. Reżyser nie tyle ekranizuje dramat, ile wpisuje go w polityczno-kulturalny pejzaż Wielkiej Brytanii końca lat 70. Ruchy kontrkulturowe, punk, queerowy i gejowski underground – to właściwe konteksty dla odczytania postaci Prospera, Mirandy, Kalibana czy Ariela. Jarman nie przenosi jednak akcji w realia współczesnej mu Brytanii. Buduje niezwykły, estetycznie przestylizowany, typowo „Jarmanowski” świat odległej wyspy, na której rozgrywają się wydarzenia Burzy. W ten sposób, w duchu strategii queerowej, reżyser niejako odzyskuje Shakespeare’a dla kultury LGBT, a jednocześnie proponuje widzom niejednoznaczny, wysmakowany spektakl. Jego Burza każe zastanowić się nie tylko nad granicami adaptacji, ale i nad aktualnością Shakespeare’a. Wieńcząca film scena balowa, z wykonaniem przez Elizabeth Welch piosenki Stormy Weather i tańcem marynarzy to emblemat wizji Jarmana.
Opracowanie: Karolina Kosińska