W dobie wszechobecnych kamer obrazy przestają być neutralnymi odbiciami rzeczywistości — stają się aktywnymi uczestnikami zdarzeń. Kamera przekształciła się w przedłużenie naszych ciał, a cyfrowy ekran stał się podstawowym filtrem percepcji. Nagrywanie to nowy odruch: gdy dzieje się coś nietypowego, natychmiast wyciągamy aparat. Zdarzenia są rejestrowane, bo się dzieją — ale dzieją się też dlatego, że są rejestrowane. Granice między widzem a twórcą, ekranem a kamerą, konsumpcją a produkcją ulegają zatarciu.
fuck yeah, I'm videoing it to film zmontowany z około stu klipów wideo znalezionych w sieci. Ich układ podporządkowany jest stopniującemu się wpływowi operatora kamery na filmowany obiekt. Film konsekwentnie odsłania trzy typy relacji: od dystansującej obserwacji, przez sytuacje, w których nagrywani świadomie grają do kamery, aż po momenty, gdy sam kamerzysta staje się bohaterem nagrania i aktywnie wpływa na rzeczywistość przed obiektywem.