Nihilizm, free jazz i bunt w filmie mistrza japońskiego undergroundu Kôji Wakamatsu. Po brutalnym gwałcie młoda dziewczyna spotyka na dachu budynku wycofanego chłopaka, który obserwował całe wydarzenie i sam nosi w sobie doświadczenie przemocy. Oboje spędzają razem kolejne godziny, dzieląc się traumami, lękami i myślami o śmierci. Ich relacja szybko zamienia się w dziwną mieszankę czułości, nihilizmu i autodestrukcji. Kôji Wakamatsu bierze elementy pinku eiga, kina exploitation i młodzieżowego buntu, ale zamiast zwykłej prowokacji tworzy coś dużo bardziej hipnotycznego i melancholijnego. „Go, Go Second Time Virgin” jest jednocześnie brutalne, poetyckie i zaskakująco delikatne w swoim totalnym nihilizmie. Minimalistyczne zdjęcia, free jazzowa muzyka i atmosfera emocjonalnego zagubienia sprawiają, że film wygląda momentami jak bardzo smutny sen o młodości i przemocy. Kôji Wakamatsu był jednym z najbardziej radykalnych i politycznych twórców japońskiego kina undergroundowego. Jego filmy regularnie balansowały między erotyką, przemocą i politycznym buntem, ale pod warstwą skandalu zawsze kryło się coś dużo bardziej gorzkiego i osobistego. „Go, Go Second Time Virgin” do dziś pozostaje jednym z najważniejszych filmów jego radykalnego okresu z końca lat 60.