Piękna impresja nad związkami kultury i natury, życia oraz sztuki. Abbas Kiarostami w „Pod oliwkami” opowiada o ludzkich relacjach na przykładzie planu filmowego. Kiedy niespodziewanie odchodzi aktor, reżyser decyduje się obsadzić w jego miejsce kogoś nowego. Szybko jednak pojawiają się komplikacje, bo okazuje się, że nowy odtwórca roli i grająca z nim partnerka doskonale się znają.
Zatopione w bujnych zieleniach tereny północnego Iranu posłużyły Kiarostamiemu do swego rodzaju twórczej spowiedzi. Mnóstwo tu komentarzy na temat filozofii życia, ale też pracy artystycznej, zacierania granicy między fikcją a prawdą. Trochę obok warstwy meta, „Pod oliwkami” da się też oglądać jako film-medytację, podczas której niespiesznie rozwijają się poszczególne wątki. Reżyserska maestria i wybitna praca operatorska powodują, że ten tytuł wciąż inspiruje kolejne pokolenia filmowców i kinofili.