Król Lear to jeden z najmroczniejszych i najbardziej pesymistycznych dramatów Szekspira. Sędziwy Lear ustępuje z tronu i dzieli swoje królestwo między córki. Jednak wszystko, co stworzył, umocnił i posiadał, niszczeje i rozpada się w pył, a miłość córek okazuje się złudna. Peter Brook, wielki reżyser i eksperymentator teatralny, przenosząc tragedię na ekran wyraźnie inspirował się nowatorskim odczytaniem Szekspira przez Jana Kotta, koncepcją teatru okrucieństwa Antonina Artauda, teatrem absurdu spod znaku Becketta i Ionesco. Jego spojrzenie na Króla Leara jest zimne i bezlitosne. To film niezwykle ascetyczny formalnie, ogołocony z wszelkich ozdobników. Brook rezygnuje z rozbudowanej inscenizacji. Tragedia starego króla rozgrywa się w scenerii bezkresnych, zlodowaciałych przestrzeni i w ponurych, surowych wnętrzach. Na takim tle wybrzmiewa jeszcze mocniej, nie pozostawiając ani bohaterom, ani widzom żadnej nadziei czy złudzeń co do natury świata.
[Karolina Kosińska]