14. MFFA Animator: Polish Frames - Katarzyna Latałło. Ukryta mistrzyni polskiej animacji - pokaz filmów krótkometrażowych
animowany
14. MFFA Animator: Polish Frames - Katarzyna Latałło. Ukryta mistrzyni polskiej animacji - pokaz filmów krótkometrażowych
Katarzyna Latałło
Opis filmu
Program ten jest historycznym przełomem o tyle, iż po raz pierwszy w cyklu retrospekcji polskiej animacji prezentujemy nie mistrza – a mistrzynię. Prezentujemy przy tym mistrzynię ukrytą, której recepcja twórczości mogłaby być modelowym wręcz przykładem znikania kobiet z historii polskiej animacji. Mistrzynię, której nazwisko wielu słyszało - wszak to to samo nazwisko, które nosi bardziej znany od niej operator Stanisław Latałło – jej syn. Jednak tych, którzy widzieli jej filmy można „ze świecą szukać”, jest ich naprawdę niewielu.
Katarzyna Latałło (1924-2009) wymieniana jest wśród polskich reżyserek autorskiego filmu animowanego – ale zwykle na samym końcu. Nie dzieje się tak bez powodu, ani nie wynika to bynajmniej z niskiego poziomu jej filmów. Jest to bowiem twórczyni – w przeciwieństwie do np. Zofii Oraczewskiej czy Aliny Maliszewskiej, które były związane pracą etatową z jednym studiem – niezwiązana z żadnym z peerelowskich studiów animacji. Latałło była zatem prototypem reżyserki niezależnej. Miało to dobre strony o tyle, że mogła ona realizować filmy w poszerzonym zakresie wolności twórczej, w rozumieniu zarówno techniki, jak i narracji - i dzięki temu te awangardowe filmy na wysokim poziomie artystycznym w ogóle powstały. Taka niezależność miała jednak swoje poważne mankamenty dotyczące dystrybucji i promocji jej dorobku przez studia filmy te produkujące. Dla studiów tych bowiem Latałło była „obca”, dlatego nie promowały one jej filmów, skutkiem czego większość z nich
ma dopiero dziś swoją kinową premierę.
Jest to absurdem, przede wszystkim w kontekście ich współczesnej dystrybucji – do której konieczna jest rekonstrukcja cyfrowa, a której to dokonano tylko w wypadku jednego (!) jej filmu (Sam sobie sterem). Nie jest zatem pewne czy dzisiejsze nasze zapoznanie się z dorobkiem filmowym Latałło nie jest zarazem pożegnaniem – żywot taśmy filmowej 35 mm, która jest ich nośnikiem – jest bowiem ograniczony w czasie i czas ten właśnie się kończy.
Oglądając filmy Katarzyny Latałło należy bez wątpienia docenić, jak twórczyni ta, wykształcona tuż po wojnie na Wydziale Grafiki warszawskiej ASP (czyli w technikach płaskich) potrafiła się w zaawansowany sposób wdrożyć w tajniki wielu różnych technik, technologii i języków filmowych, a zarazem łączyć te strategie z warsztatem i myśleniem artysty plastyka. Twórczość Latałło jest wyjątkowa nie tylko w aspekcie polskim, ale także międzynarodowym – jej filmy z lat 70. można zestawić z filmami np. Petera Kubelki, Malcolma Le Grice’a i innych neoawangardowych artystów posługujących się filmem na świecie. Warto przy tym podkreślić, że wśród kobiet posługujących się w tym czasie tak zaawansowanymi strategiami filmowymi jak Latałło, niemalże nie ma kobiet- nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Podkreślić jednak trzeba, iż niezwykle rzadko awangardowi artyści (a tym bardziej artystki!) na świecie mieli dostęp do profesjonalnej taśmy filmowej, profesjonalne
j techniki i technologii, a także fachowych współpracowników, tak w pozycjach twórczych, pomocniczo twórczych jak i techniczno-produkcyjnych, jaki miała Latałło w studiach filmowych i studiach animacji czasów PRL.
Ogromną stratą dla polskiej kultury jest odejście Katarzyny Latałło od realizacji własnych autorskich filmów – a film Kontrakt, niestety - pozostał jej ostatnim filmem, choć żyła jeszcze 35 lat. Prawdopodobnie fakt ten był związany z traumatycznym dla niej wydarzeniem - śmiercią jej syna Stanisława, Latałły, który zginął pracując jako operator w czasie realizacji filmu dokumentującego Jerzego Surdela, dokumentującego zimową wyprawę na Lhotse w 1974 roku. Katarzyna Latałło blisko współpracowała z synem, a owocem tej współpracy były zarówno jej filmy z lat siedemdziesiątych, jak i kultowe dziś sceny solaryzacji