Ojciec James jest księdzem w małym irlandzkim miasteczku. Codzienny spokój zakłóca mu wydarzenie, do jakiego doszło podczas spowiedzi, kiedy przez kratkę konfesjonału usłyszał, że za tydzień o tej porze będzie martwy. Nie jest mu dane zobaczyć napastnika, słyszy jedynie, że ma to być forma zemsty za krzywdy z przeszłości wyrządzone przez innego kapłana.
Choć początkowo bohater nie bierze tych gróźb poważnie, z każdą kolejną godziną ta dziwna rozmowa powraca z coraz większą mocą. W swoim filmie John Michael McDonagh nie skupia się jednak, a przynajmniej nie w pierwszej kolejności, na detektywistycznym śledztwie. Rysuje raczej przygnębiający obraz mikrospołeczności trawionej wieloma problemami, gdzie Kościół katolicki, zamiast być drogowskazem, jest jednym ze źródeł tego, że dzieje się źle. W miarę upływu czasu ojciec James wydaje się być coraz bardziej pogodzony ze swoim losem, będąc rodzajem ofiary za popełnione grzechy. Wieloznaczne, mocne, wciągające kino.