Tytułowy Czerwony Khmer to Kang Guek Eav, dla partyjnych towarzyszy – Duch, w latach 1975 – 1979 nadzorca więzienia S21, które przeżyło zaledwie siedmiu spośród prawie 16 000 więźniów. Obrońców natomiast jest tak naprawdę dwóch i nie zawsze dobrze się rozumieją. Kar Savuth sam był niegdyś więźniem Czerwonych Khmerów. Teraz asystuje francuskiemu adwokatowi, François Roux, jednak w kluczowych momentach zaskakuje go posunięciami nie pasującymi do wspólnych uzgodnień. Właśnie zaskakujące zwroty i zmiany stanowisk wyznaczać będą dramaturgię międzynarodowego procesu, w którym Duch, jako wysoki funkcjonariusz byłego zbrodniczego reżimu, zasiada na ławie oskarżonych. Ale twórcę filmu, Bernarda Mangiante, jeszcze bardziej interesuje dramaturgia samego niezwykłego spotkania oskarżonego i jego francuskiego obrońcy. Duch, który mógłby wręcz personifikować terror i całkowite podporządkowanie zwierzchnikom, ma powierzyć swój los gandyście, obrońcy praktyków obywatelskiego nieposłuszeństwa, wyznawcy niestosowania przemocy. Czy akceptacja osobistej odpowiedzialności za zbrodnie, do której namawia Ducha Roux, będzie dla tego pierwszego tylko taktycznym posunięciem, czy wynikiem wewnętrznej przemiany? I czy ostoi się wobec świadomości, że ważniejsi od niego przywódcy Czerwonych Khmerów pozostają nieosądzeni? Wreszcie – czy w ogóle mogło tu dojść do prawdziwego spotkania?