Oto misja z gatunku niemożliwych - żeńska drużyna piłkarska z Berlina chce wyjechać do Teheranu, by rozegrać towarzyski mecz z tamtejszą żeńską drużyną narodową. Jak się okazuje, futbol kobiecy ma w Iranie długą tradycję (pierwszy zespół kopał tam piłkę już w 1968 roku), teraz jednak uchodzi za lokalną osobliwość. Dziewczyny trenują tylko we własnym towarzystwie, a restrykcyjne normy religijne nakazują, by podczas rozgrywki zarówno one, jak i ich przeciwniczki, były ubrane w spodnie, bluzy z długimi rękawami oraz - obowiązkowo!-chusty na głowach. W dodatku na stadionie nie może wówczas przebywać żaden mężczyzna. Drużyna z berlińskiego Kreuzbergu i Ayat Najafi są jednak zdeterminowani. „Zaangażowałem się w ten projekt - wyjaśnia reżyser - bo wszyscy mówili mi, że to niemożliwe. A ja chcę udowodnić, że owszem, to jest możliwe". Szybko jednak staje się jasne, że sama determinacja może okazać się zbyt słabym orężem. Pokojowa z ducha inicjatywa zderza się z murem podejrzeń, biurokratycznych absurdów, w najlepszym razie biernego oporu (pomocy organizatorom odmawia nawet FIFA). Tehran in April 2006: The first official friendly match takes place between the Iranian women's football team and a local Berlin girl's team, in front of more than 1000 cheering female fans. The entire stadium is electric, charged with a high voltage of girl power. A couple of men hang around in front of the gates, trying to sneak a peek over the fence. They are barred from entering today. It has taken a year's hard work on the parts of both teams of young women to make this happen. But now, after overcoming numerous obstacles, they are really playing. And these 90 minutes are about more than just a football game. Both the desire for self-determination and equality are being expressed here and it is clear: change is possible. Zapraszamy na debatę "Piłka w polityce czy polityka w piłce?"