Grudniowa noc w jednym z dużych miast. Według kalendarza Majów to dziś ma nastąpić koniec świata. Wsłuchujemy się w rozmowy ludzi – w radio, w którym prowadzący zadaje pytania o ich własny koniec świata, w dyspozytorni pogotowia ratunkowego i taksówce. Tytułowy koniec świata w filmie Moniki Pawluczuk jest pretekstem do zanurzenia się w kilku intymnych historiach, opowiedzenia o sprawach tragicznych, bolesnych, a czasem też zabawnych.