Julien Temple, kronikarz londyńskiej sceny punk, autor kultowych teledysków i dokumentalista, podjął się niełatwego zadania. Jego najnowszy film to próba zawarcia w dwugodzinnej pigułce całego ogromu społecznych i historycznych uwarunkowań, dzięki którym Londyn stał się jednym z kilku najważniejszych miejsc na kulturowej mapie świata. Temple zmierzył się z zadaniem w swoim punkowym – londyńskim właśnie – stylu. Nie zobaczymy tu wywiadów z socjologami czy historykami, ani katalogu najważniejszych zabytków. Nowy Babilon został w całości zmontowany z gotowych materiałów. I to jakich! Mamy tu materiały archiwalne, począwszy od najstarszych znanych zdjęć miasta z przełomu XIX i XX wieku, poprzez fragmenty kronik, po ujęcia z fabuł, które niejednokrotnie lepiej od dokumentów oddają ducha czasów. Szybko montowane obrazy i natłok rozmaitych odniesień przyprawiają o zawrót głowy, ale główną rolę w tym filmie odgrywa muzyka. Głośna, bezczelna i buntownicza, znakomicie ilustruje kolejne etapy rozwoju miasta. Temple nie ma wątpliwości – kluczem do zrozumienia tego, skąd wzięła się pozycja dzisiejszego Londynu, jest jego wielokulturowość. To kolejne fale – głównie postkolonialnej – emigracji z Azji i Afryki zasilają krwiobieg miasta i nieustannie odnawiają jego obraz. Kim są dziś „prawdziwi londyńczycy”? Zdaniem reżysera to pusty frazes. Tożsamość miasta buduje nieustanny ruch – migracje, konflikty, asymilacja i kontestacja. God Save London! (kw)