Jeffrey Dahmer to dziwny chłopak. Lubi kości, martwe zwierzęta, eksperymenty chemiczne, najbardziej te z kwasem. W szkole nie ma łatwo. Koledzy wyzywają go od świrów, próbuje więc trochę się dopasować, zaczyna ćwiczyć, ale i popijać. Jednak coraz mocniej odstaje od grupy – czasem symuluje epilepsję, w końcu robi się niebezpieczny. Prezentowany na nowojorskim festiwalu Tribeca film został oparty na prawdziwych wydarzeniach z lat 70., które w autobiograficznym komiksie My Friend Dahmer opisał szkolny kolega późniejszego „Kanibala z Milwaukee”. Zagrał go idol amerykańskich nastolatek, gwiazdor Disney Channel Ross Lynch, a w jego rodziców wcielili się Dallas Roberts i Anne Heche. Mój przyjaciel Dahmer to przede wszystkim studium samotności nastolatka i rodzącej się w nim agresji. Reżyser Marc Meyers, łącząc coming-of-age story z konwencją filmu o psychopatycznym mordercy, stawia pytanie o to, jak rodzi się zło – wyrasta z naszego wnętrza czy też budzi je w nas społeczeństwo?
Adam Kruk