Yoshiko ma w swoim życiu kilka prostych przyjemności – jeździ na rowerze, chodzi na zakupy, obserwuje otaczający ją świat, a wieczorem, po zakończonej pracy w korporacji popija bez pośpiechu włoską grappę. Jednak w tej rutynie Yoshiko zaczyna rozpoznawać rodzaj pustki. Bez rodziny, z czterdziestką na karku – w oczach japońskiego społeczeństwa figuruje jako osoba samotna, niewiele wnosząca do kolektywnego społecznego organizmu. Jej osamotnienie przełamie jednak przyjaciółka i relacja ze znacznie młodszym od niej kolegą z pracy.
Charakterystycznym elementem twórczości Akiko Ohku jest jej zamiłowanie do świata OL – Office Lady, czyli kobiet zatrudnionych w wielkich korporacjach na biurowych stanowiskach. Reżyserka opowiada o opresyjnej, patriarchalnej dynamice obecnej w japońskim społeczeństwie, ale czyni to w sposób subtelny. W
Moich słodkich trunkach na pierwszy plan wysuwa się siostrzana energia – bohaterki Ohku to zwykle kobiety po trzydziestce, które pomimo presji ze strony społeczeństwa, sugerującego im zaniechanie kariery zawodowej na rzecz założenia rodziny, podążają swoją ścieżką. Odsłaniają przed widownią swoje dziwactwa, absurdalne przyzwyczajenia i odległe od systemowych oczekiwań wybory, co składa się na barwny obraz ich codzienności. Fabuły Ohku pełne są wyjątkowego cringe, ekscentryzmu, ale i empatii, która wyraźnie wybrzmiewa na tle korporacyjnego chłodu. Ohku mówi w wywiadach, że to jej sposób na portretowanie samej siebie – poprzez neurotyczne zachowania bohaterek podkreśla swoje niezależne miejsce w świecie, także w świecie filmu. Tworzy coś niezwykle rzadkiego w japońskiej kinematografii – kompromis pomiędzy lekką narracją, uważną obserwacją a feministycznym zaangażowaniem.
[Tekst: Łukasz Mańkowski]