W filmie „Nawet karły były kiedyś małe” Herzog całkowicie poświęca się studiowaniu mitu odmieńca i czyni to w formie najbardziej skrajnej. Opowiada dzieje buntu w zakładzie dla karłów, które przepędziły dyrektora i rozpoczęły rewolucję. Ta rewolucja sprowadza się właściwie tylko do poziomu destrukcji – zazwyczaj przypadkowej i bezmyślnej. Oczywiście, prowodyrzy szermują słusznymi hasłami i argumentami, ale tłum chce przede wszystkim niszczyć. Jednym z najbardziej spektakularnych efektów rewolty jest ścięcie pięknej, jedynej w okolicy palmy, którą pielęgnował z upodobaniem obalony dyrektor.
„Nawet karły były kiedyś małe” jest okrutną groteską ostro krytykującą wszelką formę rewolucji, jako z góry skazaną na bezmyślną destrukcję, błędy i wypaczenia, niekontrolowane odruchy stadne i nieuniknioną klęskę. Film pozostaje bezkonkurencyjnym wizualnym doświadczeniem – takim, które daleko wychodzi poza konwencje tradycyjnej konstrukcji treści, bohaterów czy ideologii – to kino, które po prostu się odczuwa.