Rok 1997 to moment ostrego kryzysu ekonomicznego w Tajlandii. Zamożne rodziny dwóch przyjaciółek tracą wszystko, a one same muszą pożegnać się z marzeniami o wspólnym mieszkaniu w luskusowym apartamentowcu. Dziewczynom grozi rozłąka: decydują się na desperacki krok, lecz jedna z nich zawaha się przed dotrzymaniem dramatycznej obietnicy. Konsekwencje będą nieuniknione. I przerażająco koszmarne.
Sopon Sakdapisit łączy najlepsze tradycje tajskiej grozy z fabułą zakorzenioną głęboko w historii kraju z ostatnich dwóch dekad. Podobnie jak w kultowym już "Laddaland" krytyczne spojrzenie kieruje w stronę bogacącej się klasy średniej, tym razem biorąc pod lupę światek deweloperów i spekulantów, igrających z ryzykiem i uchylających się przed odpowiedzialnością. Osią jego filmu jest jednak tradycyjna, sprawdzona narracja o zemście z zaświatów, przeniesiona we współczesne realia i podkręcona szczyptą nostalgii za latami dziewięćdziesiątymi. W ostrych jak brzytwa kadrach reżyser zderza stylowe wnętrza mieszkania głównych bohaterek z ponurą grozą nieukończonego, opustoszałego od lat szkieletu wieżowca: nowoczesność i racjonalne myślenie spotyka się tu z niewytłumaczalnym i niekontrolowanym. Bo czy jest żywioł trudniejszy do opanowania niż wściekłość zdradzonej przyjaciółki?
Jagoda Murczyńska