Głównym bohaterem filmu jest Adama, potomek rodu griotów Drame z Burkina Faso. Griotowie to szczególny typ artystów sztuki muzycznej i słownej, pochodzący z Afryki Zachodniej. Ród Drame należy do strażników dawnych, często wielowiekowych już tradycji ludu Malinke – grupy etnicznej, dla której charakterystyczny jest kastowy podział obowiązków społecznych. Filmowa narracja odbywa się w rodzimym języku artysty (języku dioula) i oparta jest na zapisie rozmów z nim przeprowadzonych oraz na podstawie książki Arlette Senn Beloz traktującej o tradycji griotów.
Adama Drame przestrzega przede wszystkim przed współczesnymi zagrożeniami dla afrykańskiej tradycji, lokalnych kultur i ich dziedzictwa. Spuścizna kulturowa często przekazywana jest wyłącznie w sposób mówiony, dlatego tak ważna jest w tych społecznościach rola griotów, którzy kultywując ową tradycję, służą jej. Niestety dziś także Afryka coraz bardziej się modernizuje, a jej mieszkańcy, bezkrytycznie zapatrzeni w nowoczesność i wzorce zachodnie, zaczynają ignorować swoją własną kulturę.
Filmowy griot opowiada o swojej długiej, bo ponadczterdziestoletniej, drodze artystycznej. Z tego dokumentu wyłania się piękny portret człowieka, który dokonał życiowego wyboru i postanowił poświęcić całą swoją twórczość zachowaniu tradycji ludu, z którego się wywodzi. Mimo faktu, że jego dorobek artystyczny jest ceniony w Europie, gdzie również koncertuje i nagrywa, cały czas opiera się pokusie emigracji i kontynuowaniu kariery poza Afryką. Bo Afryka i cała jej tradycja griotów stanowią dla niego najważniejszą wartość, którą stara się chronić tak, jak potrafi najlepiej – czyli przez własną drogę twórczą.
Adama Drame jest doskonałym przykładem człowieka odważnego i świadomego wartości własnej, a nie zapożyczonej od nikogo kultury, którą tworzyli i chronili jego przodkowie. Sporym atutem filmu są także intrygujące afrykańskie dźwięki, których w opowieści o griocie po prostu nie mogło zabraknąć. Jest to bowiem przede wszystkim hołd złożony magii i sile tej tradycyjnej muzyki.