Kalifornia to nie tylko Hollywood, a stolicą stanu wcale nie jest LA, tylko smutne, urzędniczo-farmerskie Sacramento. Na bezkresnych polach Central Valley uprawia się warzywa i owoce, zaspokajające prawie 80% zapotrzebowania USA na te produkty. Dla nisko opłacanych pracowników rolnych Golden State to żadna ziemia obiecana, ale znój ciężkiej, fizycznej pracy w nieubłaganym, pustynnym słońcu. Wywalczone w latach 60. prawo do zrzeszania się zbieracze zawdzięczają Cesarowi Chavezowi – bohaterowi filmu Pereza i Parlee – który całe życie poświęcił walce o poprawę warunków pracy na polach. Jego ostatnim aktem protestu był strajk głodowy, mający na celu zwrócenie uwagi na powodujące raka u całych rodzin pestycydy. Jeśli po Korporacyjnej żywności Amerykanom liście sałaty nie utknęły jeszcze w gardłach, to po filmie Pereza i Parlee na pewno tak się stanie – warunki pracy pracowników rolnych bowiem niewiele dziś się różnią od tych sprzed pół wieku.