Przesłuchanie to właściwie nie film dokumentalny, tylko czysta dokumentacja zdarzenia uchwyconego przez zawczasu włączoną kamerą – tym silniejszy wywołuje efekt. O północy do hotelowego pokoju reżysera puka policja w celu przeprowadzenia „rutynowej kontroli”. Niewielką przestrzeń zapełnia natychmiast absurdalnie liczna grupa funkcjonariuszy. Z bezsensownych pytań wywnioskować można jedynie, że obserwujemy pokaz siły i demonstrację pozycji władzy wobec poddanych. Dopiero z napisów końcowych dowiemy się, dlaczego Zhu Rikun mógł się spodziewać nocnego najścia. (fg)