Zazwyczaj wszystko się udaje – tylko nie na czas. Słowa rzeźbiarki Lizzy (Michelle Williams) oddają paradoks będący sednem tego subtelnego filmu. Tworzenie sztuki polega na pielęgnowaniu kreatywności, ale kariera artystyczna wiąże się też z pilnowaniem terminów, presją i ograniczeniami, a także z zarządzaniem skomplikowanymi relacjami z właścicielami galerii, krytykami, a przede wszystkim – z rywalami. Dla Lizzy wszystko to okazuje się bolesne – zwłaszcza że jej główna konkurentka jest jednocześnie jej przyjaciółką. Nikt tak jak Reichardt nie pokazuje przypadkowych zniewag, jakich doświadczają jednostki, przede wszystkim kobiety, w codziennych sytuacjach. Dodajmy do tego rozwiedzionych rodziców, którzy pozostają w konflikcie, chorego psychicznie brata i rannego gołębia. Nic dziwnego, że Lizzy jest w ciągłym stanie emocjonalnej zawieruchy. W melancholijnej komedii, unikającej klisz nękających filmy o artystach, Reichardt pokazuje doświadczenia kreatywnej osoby, która pozostaje mało znana w świecie sztuki. Prezentowane w Cannes w konkursie głównym Showing Up (na ekranie widzimy rzeźby Cynthii Lahti) jest fascynującym i skrupulatnym obrazem procesu pracy – artystycznej i emocjonalnej.
[Ewa Szabłowska]