Młody mężczyzna (w tej roli reżyser, Skinner Myers) ma sporo planów na życie. Chce się ustatkować, założyć rodzinę, awansować w pracy i lepiej zarabiać. Tymczasem pewnego dnia szef zleca mu drobne fałszerstwo dokumentów. W obronie własnej reputacji i w strachu przed konsekwencjami chłopak odmawia, ale w końcu ulega szantażowi. Właściciel firmy to w końcu człowiek u władzy, ma nad swoim pracownikiem przewagę, a ponadto jest biały. Dla mężczyzny dzień, w którym zgodził się wykonać zlecenie, okaże się brzemienny w skutkach, ale przede wszystkim unaoczni, że Ameryka to wciąż kraj mocno podzielony pod względem rasowym, z szerzącymi się nierównościami i nietolerancją. Ten film to kwintesencja pod wieloma względami trudnego roku 2020, który uwypuklił to, o czym Amerykanie od dawna chcieli zapomnieć: o krwawej historii międzyrasowych napięć, ignorancji i braku empatii. W Śpiącym Murzynie Skinner Myers konfrontuje się z tymi demonami metodycznie, krok po kroku, dobitnie unaoczniając, że ideały wolności, równości i tolerancji w dzisiejszych Stanach można włożyć między bajki.
[Magdalena Maksimiuk]