W zestawie:
*The Room; reż. Tommy Wiseau, USA 2003, 99'.
Wiele filmów walczy o miano najgorszego na świecie. Jeśli najważniejszym kryterium jest stosunek ambicji artystycznych do możliwości i efektu, The Room zasługiwałby na to miano. Ale jeśli naprawdę byłby najgorszy, to publiczność by go tak nie uwielbiała, a mało jest filmów, o których myśli się z taką czułością. Filmowi o poczciwym bankierze zdradzanym przez narzeczoną brakuje prawie wszystkiego – scenariusza, warsztatu i wstydu, ale nie można mu odmówić szczerości i najlepszych chęci.
*The Disaster Artist; reż. James Franco, USA 2017, 103'.
James Franco – człowiek renesansu – buduje filmowy pomnik „najgorszemu filmowi świata” oraz jego tajemniczemu twórcy. Brawurowo wciela się w rolę Tommy’ego Wiseau i reżyseruje historię powstawania The Room. Szczera fascynacja, ogromna sympatia do bohatera i jego pierwowzoru, a przede wszystkim miłość do kina widoczne są w każdym kadrze. The Disaster Artist doskonale uzupełnia The Room. To przy tym zdecydowanie mniej bolesne doświadczenie.