W mitologii hinduizmu słowo „Asura” oznacza zmagające się ze sobą bóstwa o nadludzkiej mocy, które poróżniła chciwość i żądza. To znakomita metafora, gdyż film Kima Sung-su, specjalisty od brutalnego kina gangsterskiego, opowiada o rozgniewanych na świat i siebie, wysoko postawionych ludziach mocujących się z demonami. Akcja rozgrywa się w fikcyjnym mieście, gdzie urzędujący burmistrz walczy o wpływy z rywalami reprezentowanymi przez skorumpowanego prokuratora. Łącznikiem między nimi jest mizantropiczny gliniarz. Próżno tu szukać rycerzy na białych koniach i postaci wzbudzających choćby cień sympatii. Przeszło dwugodzinny seans przesycony jest cynicznym komentarzem na temat elit, które choć zostały powołane do służenia ogółowi społeczeństwa, to taplają się w moralnym bagnie.
[Bartosz Czartoryski]