Te bajki pisali po kryjomu więźniowie KL Auschwitz. Dla własnych dzieci. Robili do nich przepiękne ilustracje. W obozie koncentracyjnym wydarzyło się tyle zła, że można było zwątpić w dobro. A jednak ono przetrwało, choćby w pozornie błahych książeczkach o kurczaczkach i kwiatkach. Ryzykantów, którzy je pisali i malowali ilustracje w cieniu krematoryjnych kominów było prawie trzydziestu. Zaczęli to robić, gdy jeden z nich segregował na rozkaz hitlerowców rzeczy zagazowanych. Na rampie "Kanady" w Birkenau znalazł bajkę należącą do dziecka, które zostało zamordowane w komorze gazowej. Wtedy właśnie postanowili napisać i zilustrować bajki dla swoich dzieci. Bajki, które trzymały przy życiu.