Kiedy Max Klein (Jeff Bridges) jako jeden z nielicznych pasażerów przeżywa katastrofę lotniczą, nabiera przekonania, że nic i nikt nie może go skrzywdzić. Odrzuca lęk i zaczyna żyć, jakby śmierć i ból go nie dotyczyły. Ta przemiana okazuje się bolesną próbą dla jego rodziny, ale doprowadza do niespodziewanego sojuszu z Carlą (nominowana do Oscara Rosie Perez), ocaloną z tej samej katastrofy, mającą portorykańskie korzenie kobietą, która nie umie zakończyć żałoby po utraconym w tym wypadku dziecku…
Mimo że Bez lęku jest adaptacją powieści Rafaela Yglesiasa, widza może zaskoczyć to, jak bardzo główny bohater przypomina protagonistę Ostatniej fali (1977) – Weir powraca po latach do motywu mężczyzny, którego codzienność zostaje naznaczona nagłym poczuciem obecności Absolutu. Bez lęku to właściwie summa Weirowskich tematów: interwencji Niezwykłości w Codzienność, relacji damsko-męskich jako przestrzeni walki i sojuszu, a wreszcie – odkrycia duchowości w materialnej podstawie życia, a nie tylko w samej transcendencji.
Końcowa sekwencja retrospektywna, ukazująca katastrofę samolotu Maxa w sposób jednocześnie naturalistyczny i wizyjny (montowana w rytm Symfonii pieśni żałosnych Henryka Góreckiego), to szczytowe osiągnięcie estetyczne Weira, a zarazem apogeum jego filmowej twórczości.