Heather (Zoë Kravitz) jest wprawdzie popularną aktorką, ale zdążyła już narazić się wielu ludziom. Producenci, reżyserzy, a nawet dziennikarze tabloidów są zmęczeni jej zachciankami i huśtawkami nastrojów, wszyscy życzą jej jak najgorzej. Wszyscy z wyjątkiem Jill, oddanej przyjaciółki i asystentki, która każdego dnia bez słowa sprzeciwu wykonuje za nią czarną robotę. Do momentu gdy nieoczekiwane wydarzenie zmusza ją do postawienia siebie na pierwszym miejscu. W swoim najnowszym filmie Aaron Katz opowiada o Mieście Aniołów w konwencji kina noir. Pokazując skomplikowaną relację dwóch diametralnie różnych kobiet, które tkwią w dziwnej symbiozie, reżyser nagle robi zwrot o 180 stopni. Nieoczekiwanie wkracza na szlak wydeptany wcześniej przez niezliczonych detektywów zapijających smutki whisky i femme fatale doprowadzających ich do upadku. Ciekawe tylko, co powiedziałby na to James Ellroy.
Marta Bałaga