„Boone” to piękna, poetycka opowieść o życiu rolnika. Ale nie takim, jakie sobie wyobrażamy, pełnym trudów i cierpienia. Owszem, trzej bohaterowie „Boone”, amerykańscy farmerzy, doskonale wiedzą, że jest to zawód, którego przyszłość stoi i pewnie będzie stała pod znakiem zapytania (o czym dowiadujemy się w filmie ze strzępków zasłyszanych rozmów). Ale tak naprawdę niewiele ich to obchodzi. Chcą pracować jak najlepiej, w dodatku robiąc to, co kochają najbardziej. A kochają uprawianie ziemi. Dlatego „Boone” pokazuje może nie tyle życie, co jego styl, robiąc to z nieskrywaną szczerością obrazu. Codzienność bohaterów filmu jest nam bardzo obca, ale może właśnie dlatego w głębi duszy nieco im zazdrościmy.