Gdzieś na prowincji wyskakuje z pociągu tajemniczy mężczyzna, który posługuje się dwoma najpopularniejszymi polskimi nazwiskami: Kowalski-Malinowski. Nim odjedzie, wskakując w tym samym miejscu do pociągu, spróbuje w małomiasteczkowym środowisku odegrać rolę kogoś w rodzaju proroka. Uosabiając różne wersje rodzimych, zwłaszcza wojennych, losów odprawi zbiorowe egzorcyzmy z postaciami również wpisującymi się w narodową mitologię. Salto – intrygujące dzieło wybitnego pisarza i reżysera Tadeusza Konwickiego (1926-2015) – to przykład kina autorskiego najwyższej próby. Konwicki wykreował na ekranie swój literacko-filmowy świat, a światem tym rządziły polskie kompleksy, fobie, neurozy i traumy, ukształtowane w powikłanych dziejach kraju i powracające często w karykaturalnej formie. Toteż w Salcie pobrzmiewa znamienny dla twórczości Konwickiego ton ironiczny. Wielka kreacja legendarnego aktora Zbigniewa Cybulskiego (Kowalski/Malinowski), porywająca muzyka Wojciecha Kilara i soczyste czarno-białe zdjęcia Kurta Webera, o których szerzej piszemy w zamieszczonej obok sylwetce zmarłego w tym roku operatora.