Znani miłośnikom kina niezależnego bracia Zellner wyprawiają się na Dziki Zachód i udowadniają, że John Wayne najwyraźniej już dawno przeszedł na emeryturę. Zamiast silnych, cichych typów w Damulce pojawia się grany przez Roberta Pattinsona gadatliwy słabeusz Samuel, wyruszający na poszukiwania ukochanej Penelope (Mia Wasikowska). Jak twierdzi - porwanej wbrew swojej woli. Szybko okazuje się jednak, że dziewczyna wcale nie czeka na ratunek. W prezentowanym na Sundance westernie wszystko jest na opak: zamiast rumaków dostajemy znudzonego kucyka o imieniu Karmelek, damy w opresji posługują się bronią znacznie lepiej niż ich wybawcy, a bracia Zellner robią wiele, by zaskoczyć widzów. Załóż z powrotem swój dynamit! - krzyczy w pewnym momencie bohaterka Wasikowskiej (jedna z najlepszych ról w karierze aktorki), zmęczona przebywaniem w towarzystwie kolejnego idioty. I od razu staje się jasne, że tym razem na Dzikim Zachodzie będzie nieco mniej Sergia Leone, a więcej Mela Brooksa.
[Marta Bałaga]