Kasia i Wojtek biorą ślub zgodnie z góralską tradycją. Wesele wygląda już jednak nieco inaczej niż kiedyś. Obok starych obrzędów, przebiegających wedle odwiecznego scenariusza i okraszonych wspaniałą góralską muzyką, pojawiają się zgoła nowoczesne motywy z kręgu disco polo. Ogromna liczba weselnych gości przybywa w tradycyjnych strojach przybranymi odświętnie furmankami, zewsząd słychać góralską gwarę. Wojciech Gawlak przywozi do domu weselnego wódkę dla gości. Ma jej około 1200 butelek. Zrobił ją ze spirytusu, miesiąc wcześniej, by się dobrze przegryzła. Tymczasem kobiety – pod kierunkiem matki Katarzyny Walkosz – przygotowują duże ilości wszelkiego jadła i długie stoły z bielutkim nakryciem, upiększonym białymi i chabrowymi kwiatami z papieru. Pan młody, w góralskim stroju, przybywa z wiązanką. Panna młoda, także w tradycyjnym stroju, już czeka. Padają oboje na kolana i proszą rodziców o błogosławieństwo. Pod dom zajeżdżają furmanki z gośćmi. Przygrywa im kapela Andrzeja Obrochty, a między powożącymi natychmiast zaczynają krążyć butelki z wódką weselną. Po ceremonii w drodze do domu wrzucają po butelce do wiader przebierańców, kupując w ten sposób dobrą wróżbę na przyszłość i wolny przejazd. Nowożeńcy podjeżdżają pod dom, gdzie czekają rodzice z bochnem chleba i dwoma kieliszkami wódki weselnej. Goście intonują góralskie przyśpiewki. Tymczasem państwo młodzi idą na cmentarz, by zapalić znicze na grobie ojca Wojciecha. Zaczynają się oczepiny. Obyczajowi towarzyszą pieprzne i dowcipne przyśpiewki, którymi młodzieńcy przerzucają się w zawody z dziewczętami. Kiedy panna młoda ma już na głowie chustkę, goście ustawiają się w długiej kolejce, by wręczyć młodym prezenty. Matka Katarzyny skrzętnie gromadzi pieniądze w miseczce, nie brak wśród nich dolarów...
Pomysł tego dyptyku dokumentalnego polegał na tym, by pokazać kawałek współczesnej Polski poprzez tak ważny dzień, jakim jest w życiu każdego człowieka jego własne wesele. Jacek Bławut postanowił sfilmować różnych ludzi w momencie ich wspólnego startu