Wszystko zaczęło się podczas spaceru po lesie reżyserki filmu Jennifer Abbott („Korporacja”, „Nowa korporacja”). Trwało lato, ale wydawało się, że pada śnieg. Płatki śniegu były w rzeczywistości cząstkami popiołu z odległego pożaru lasu wywołanego zmianami klimatycznymi. Towarzyszące jej uczucie było podobne do tego, które przeżywała po śmierci siostry na raka. Smutek może przekształcić się we wściekłość, działanie i nadzieję. Ten osobisty film jest nie tyle lamentem nad szeroko rozumianą stratą. Pokazuje, że warto przekształcić ciemność w światło, a żal w czyn.