Ponad 30 lat temu Elmi Abdi wyszedł ze swojego domu w koszuli i sandałach, bez dokumentów i pieniędzy. Do dzisiaj nie wrócił, choć wcale tego nie planował. Wybuch wojny domowej w Somalii sprawił, że niespodziewanie dla samego siebie rozpoczął kilkuletnią tułaczkę po świecie, która zakończyła się w Polsce. Tu uczył się polskiego w Pcimiu, grał w piłkę i stał za barem w Warszawie, aż postanowił, że – bazując na własnych trudnych doświadczeniach – poświęci życie niesieniu pomocy ludziom, którzy znaleźli się w podobnej do niego sytuacji. Uważa, że nigdy nie wolno się poddawać, lecz zawsze należy przynajmniej spróbować przezwyciężyć trudności.