Słodkie i niewinne miasteczko amerykańskie z lat pięćdziesiątych. Czas płynie leniwie między równo przyciętymi trawnikami i wypielęgnowanymi rabatkami, a uśmiechnięte gospodynie witają na ganku mężów wracających z pracy. Sielankowej atmosfery nie psuje wielka kosmiczna chmura radioaktywnego gazu, która powołała do życia hordy nieumarłych. Film szczędzi nam jednak widoku apokaliptycznej paniki – kłopotliwa sytuacja została już opanowana. Zombie dostały obroże, które kontrolują ich zachowania, zmieniając w tanią siłę roboczą i całkiem dobrze integrując z żywą częścią społeczeństwa. W niektórych przypadkach aż za dobrze... Przyjemna i inteligenta komedia zombie z dużą dawką społecznej satyry, błyskotliwych pomysłów i rozczulającej, momentami niemalże familijnej retro-estetyki spodoba się nie tylko fanom gatunku. Jako bonus zaś Trinity z Matrixa w stylowym wątku melodramatycznym podszytym nutką nekrofilii! (Aleksandra Kurek)