Zaskakujące, jak niewiele miejsca krytycy poświęcają temu jednemu z najlepszych, nagrodzonemu Oscarem za najlepszy scenariusz i dziesiątkami innych nagród, arcydziełu lat 90. Utrzymana w konwencji thrillera Gra pozorów po dziś dzień zachwyca niezwykle precyzyjną konstrukcją scenariusza w którym mieszają się wątki polityczne oraz miłosne i w którym autor zamieścił jedną z najbardziej zaskakujących scen w historii kina. Legenda głosi, że Jordan osobiście prosił publiczność o niezdradzanie tajemnicy fabuły widzom, którzy jeszcze filmu nie zobaczyli. Prosimy dokładnie o to samo.