Gummo

inne | 89 min
Gummo
Harmony Korine

Opis filmu

Jeden z najbardziej kontrowersyjnych filmów lat 90. Po „Gummo” trudno się otrząsnąć. Uzależnienie od narkotyków, przemoc, zabójstwo, satanizm, seksizm, prostytucja, choroby psychiczne i dojmująca bieda pokryta brudem niczym warstwą ochronną. Film pokazuje Amerykę oczami jej najmniej uprzywilejowanych mieszkańców — biedoty z Ohio, żyjącej z dnia na dzień w małym miasteczku, które nie podniosło się po skutkach destrukcyjnego tornado. Na festiwalowych pokazach produkcji Harmony’ego Korine’a zniesmaczeni widzowie wychodzili. Nic dziwnego, oglądanie „Gummo” boli i odstręcza. Ale w tym szaleństwie jest metoda — reżyser nie ocenia swoich bohaterów, po prostu ich pokazuje. A refleksję pozostawia widzom. „Gummo” to wciąż jeden z najbardziej kontrowersyjnych filmów lat 90., ponury portret Ameryki, o której w tamtym czasie niewielu twórców miało odwagę opowiadać. Po seansie sami nie będziecie wiedzieć, która scena robi największe wrażenie. Może ta, w której jeden z głównych bohaterów, nastoletni Solomon, je obiad w wypełnionej brudną wodą wannie, mechanicznie zjadając czekoladowy baton? Korine zrezygnował z tradycyjnego opowiadania historii na rzecz luźno powiązanych ze sobą scen. Zdjęcia do jego filmu zrealizował sam Jean-Yves Escoffier, ceniony francuski operator, którego wizja Korine’a urzekła na tyle, że zrezygnował ze swojego zwyczajowego honorarium. „Gummo” powstało za nieco ponad milion dolarów i nie zarobiło na siebie w kinach. Film zakończył przemarsz przez światowe festiwale filmowe z kilkoma statuetkami, jednak — jak to bywa w przypadku dzieł nowatorskich — krytycy byli dla niego bezlitośni. Produkcja za to spodobała się Wernerowi Herzogowi, specowi od kinowych eksperymentów i Gusovi Van Santowi, którym film Korine’a wstrząsnął do głębi. Wami też wstrząśnie. Zapnijcie pasy, witajcie w Ohio. [opis — Marta Górna]
 
 
Montaż mebli Warszawa / Sesja zdjęciowa z psem
do góry ▲