Film sportowy nie musi odkrywać nowych lądów, aby poruszać i ekscytować. Wykorzystanie znanych motywów i schematów może być wielką zaletą, jeżeli fabularne klocki ułożone są we właściwy sposób, a realizacja - utrzymana na wysokim poziomie. To właśnie przypadek tajwańskiego "Jesteśmy mistrzami", które uchodzi za jeden z najlepszych koszykarskich filmów w historii kina.
Dzieło Changa Jung-Chi to porywająca, doskonale skrojona historia dwóch braci, dla których koszykówka staje się sensem życia i drogą do wyjścia z marnego życiowego startu. Obaj zaczynają razem od ulicznego basketu. Następnie jeden trafia jednak do elitarnej szkoły i szybko staje się gwiazdą, drugi, ze względu na problemy ze słuchem - do drużyny, której grozi rozwiązanie. Szalenie popularna w Tajwanie Licealna Liga Koszykówki (HBL) staje się tłem dla emocjonującej opowieści o solidarności w sporcie i emocjonalnych wyzwaniach, stojących przed zawodnikami.
Reżyser postawił na solidne odwzorowanie realiów gry, przez parę lat przeprowadzając wywiady z koszykarzami, a także namawiając aktorów na miesiące treningów przed rozpoczęciem zdjęć. Efekt jest więcej niż znakomity.
[tekst: Marcin Krasnowolski]