Pewnej nocy autorowi przyśnił się Karol Marks, który zgolił brodę, przez co nikt nie mógł go rozpoznać. Sen stał się podstawą postmodernistycznego filmu naszpikowanego kinofilskimi odniesieniami, choćby do Powiększenia Antonioniego czy Słomianego wdowca Wildera. Prześmiewcza analiza analogii między dobrze znanym na Wschodzie zjawiskiem kultu jednostki a wciąż świeżym fenomenem celebryctwa prowadzi do konstatacji, że w świecie popkultury Marks czy Marilyn Monroe to ikony wyzute z autentyczności.