Dawno, dawno temu, a może nie tak dawno… Za górami, za lasami, a może gdzieś niedaleko… w pewnym zaułku wrocławskim, żyli sobie Gospodyni i Majster, który ponad wszystko na świecie lubił kluski śląskie gotowane przez żonę. Pewnego dnia Majster sprzedaje swoje kluski najpierw Burmistrzowi, a później jego Kucharzowi oraz przyjmuje zamówienie na przyszłość. Wraca do domu i obiecuje żonie, że jej pomoże w gotowaniu bo dzięki kluskom śląskim będą odtąd bogaci, po czym zasypia… Żona dwoi się i troi, aby sprostać zamówieniu, jednak następnego dnia łakomy Majster wszystkie kluski zjada w pobliskim zaułku. Wraca do domu i kłamie, że kluski wróble zjadły… Nagle zrywa się potężny wiatr i zabiera Gospodynię do nieba. Majster zostaje sam…