Reżyser Joel Potrykus trafia w sedno, gdy stwierdza, że Krogulec stanowi owoc spotkania Freddy’ego Krugera z Albertem Camusem. W dziwacznej hybrydzie czarnej komedii i psychodelicznego horroru amerykański twórca kpi sobie z kulturowych wzorców kontestacji. W Krogulcu współczesny „ człowiek zbuntowany ” opycha się jedzeniem z fast foodów, katuje sąsiadów heavy metalem, a swoją wyobraźnię kształtuje za pomocą brutalnych gier wideo. Przy okazji Marty prowadzi także krucjatę przeciw korporacyjnej rzeczywistości. Współczesny Don Kichot z obskurnej kawalerki stopniowo przestaje odróżniać prawdę od fikcji i staje się zakładnikiem swojej zwichrowanej wyobraźni. Zaproponowany przez Potrykusa surowy, drapieżny styl wizualny doskonale podkreśla zagęszczającą się na ekranie atmosferę paranoi. Przemyślany w najdrobniejszych szczegółach Krogulec to godne dopełnienie „zwierzęcej trylogii” Potrykusa, której bohaterami są młodzi outsiderzy o zaburzonej tożsamości.