Samotny mężczyzna przechadza się pomiędzy słupami telegraficznymi, które uważnie ostukuje. Pozostaje niezauważony przez otaczające go postaci, zaabsorbowane wymyślnymi czynnościami wykonywanymi przy użyciu języków. Okazuje się, że język może służyć do wyrażania uczuć, łapania much, czyszczenia butów, a nawet jako środek lokomocji. Z finezją balansując na granicy dobrego smaku, fińska autorka zmierza ku drastycznej puencie, w której liryczny cynizm miesza się z wisielczym sentymentalizmem.