Rose jest młodą kobietą, która opuszcza Wybrzeże Kości Słoniowej, aby zacząć nowe życie we Francji. Z ojczyzny zabiera ze sobą dwóch synów: kilkuletniego Ernesta i starszego o parę lat Jeana. Historia zaczyna się pod koniec lat 80. XX wieku i płynnie prowadzi nas przez kolejne rozdziały ich życia aż do współczesności. Po drodze Léonor Serraille opowiada o trudzie imigranckiego doświadczenia, nostalgii za domem, oswajaniu nieznanego świata oraz zdeterminowanej walce bohaterki o siebie i własne dzieci. Matka i syn to jednocześnie opowieść o braterskich więziach i subtelny portret dorastania – rozedrganego czasu pełnego nie tylko ekscytujących poszukiwań, ale też rozczarowań, niepewności i niepokojów. Jak na łamach „The Guardian” napisał Peter Bradshaw, jest to filmowa medytacja o dojrzewaniu – jako czymś, co tak naprawdę nigdy się nie wydarza. I o iluzorycznej linii podziału pomiędzy dzieciństwem i dorosłością, niewinnością i doświadczeniem oraz teraźniejszością i przeszłością.
[Magdalena Bartczak]