Za górami, za lasami „somewhere in Ger(wo)many” grupa nastolatek pod okiem surowej „wielkiej matki” uczy się w szkole z internatem. Instytucja dla trudnych dziewcząt w rzeczywistości jest tajną komórką Female Liberation Army i twierdzą lesbijskiego separatyzmu. Bruce LaBruce, ojciec queercore'u, od lat walczy z patriarchalną heteronormą. W swoim kinie łączy marksistowską retorykę z pornografią, a ironiczny humor z najlepszymi tradycjami kina klasy B. Misandrystki są jego powrotem do samego centrum debaty na temat tożsamości seksualnej ale też konfrontacyjną zaczepką wobec fundamentalnego feminizmu. Bardziej zaawansowani w gender studies widzowie bez trudu odnajdą w filmie aluzje wobec radykalnych teorii takich autorek jak Andrea Dworkin czy Catharine MacKinnon. Niemniej jednak znajomość „feministycznego betonu” nie jest konieczna, by czerpać przyjemność z bluźnierczej satyry kanadyjskiego skandalisty.