Do miasteczka na Dzikim Zachodzie przybywa tajemniczy jeździec. Mieszkańcy, którzy żyją w strachu przed mającymi powrócić z więzienia bandytami, proszą go o pomoc…
Zdawałoby się, że historia ta została już opowiedziana tak wiele razy, że nic nie zdoła nas zaskoczyć, a jednak metody jakimi posługuje się przybysz i jego niekonwencjonalny sposób bycia sprawiają, że klasyczny western pozostaje klasyczny tylko w swoim schemacie, zaś sposób obrazowania, gdzie groza przeplata się ze scenami humorystycznymi, a nawet groteską, jest dla widza sporą niespodzianką. Kowboj-protagonista nie jest tu szlachetnym pogromcą przestępców, jego postępowanie jest często moralnie złe, a motywacje w najlepszej mierze wątpliwe.
To, względem tradycyjnej formuły gatunku, znacząca zmiana, którą Eastwood był niewątpliwie zainspirowany przez wielkich twórców, z którymi wcześniej współpracował: Dona Siegela i Sergio Leone.