Film niemieckiej reżyserki zderza ze sobą dwa światy, które dzieli cywilizacyjna przepaść, choć odległość między nimi można pokonać dwudziestoletnią ciężarówką w kilkanaście godzin. Bohaterowie tego wspaniale poprowadzonego dokumentu, to para polskich handlarzy – hurtowników, zwożących do hal targowych na południu Polski wszystko to, co uda im się znaleźć na tzw. „wystawkach”, podczas których bogaci niemieccy mieszczanie pozbywają się zbędnego wyposażenia domów. Wszyscy są zadowoleni: Niemcy nie muszą płacić za wywóz niepotrzebnych rzeczy, Polacy mogą zarobić na życie. Do Polski jadą meble, instrumenty, bibeloty, a nawet dzieła sztuki. Twórcy filmu nie tylko ukazują nam techniczną stronę tych niezwykle popularnych w niektórych regionach Polski eskapad; zgodnie z tytułem śledzą przypadki konkretnych przedmiotów, które zapewne po raz ostatni zmieniają lokalizację. Są wśród nich zarówno nieprzydatne nikomu graty, jak i prawdziwe perełki rzemiosła. Przedwojenna fisharmonia trzęsie się na pace sfatygowanej ciężarówki obok gipsowego ogrodowego potworka. Co zadecyduje o tym, że pochodzący z początku wieku gobelin trafi do mieszkania zamożnej kolekcjonerki, a wspaniały zestaw modernistycznych mebli – do pieca ubogiego rolnika? „Podróż” to film wycyzelowany i rozsmakowany w detalach, ale nie zatrzymuje się na poziomie anegdoty. Jest w nim też miejsce na refleksję dotyczącą barier utrudniających wzajemne zrozumienie Polakom i Niemcom i celną ironię, nie oszczędzającą żadnej ze stron.