Reżyser potraktował w filmie życie pozagrobowe umownie, jako fabularny pretekst do podzielenia się z widzem refleksjami na temat ludzkich relacji z doczesnością. Stworzył filozoficzną powiastkę z dość wyraźnym przesłaniem, bliskim słynnemu epikurejskiemu "carpe diem".