Sytuacja wyjściowa w filmie, którego tytuł oryginalny w dokładnym tłumaczeniu brzmi: "Jeden plus jeden" – jest klasycznie bergmanowska. Wyemancypowana, dojrzała kobieta – malarka, która odczuwa coraz większy ciężar życiowej pustki, braku spontanicznych i autentycznych emocji, staje wobec bariery samotności i obcości. Próbuje nawiązać bliższe więzi ze swym towarzyszem dziecięcych zabaw – starym kawalerem i dziwakiem zajętym wyłącznie swymi książkami i pilnie strzeżonymi ciasteczkami. Wspólna wyprawa do Kopenhagi w życiu obojga wiele zmieni.
Realizatorzy dyskretnie nawiązując do kina Mistrza pokusili się o ujęcie dramatycznych dylematów wyobcowania współczesnego człowieka w tonacji mniej poważnej, a nawet miejscami humorystycznej. W efekcie powstały swego rodzaju inteligentnie skonstruowane wariacje na tematy bergmanowskie.