„Toksyczny mściciel”
Pierwszy duży sukces TROMA. Historia nieudacznika Melvina – który w wyniku głupiego żartu paru dresiarzy ląduje w ciężarówce z toksycznymi odpadami i staje się zmutowanym siłaczem – zaskarbiła sobie widzów, stając się flagowym tytułem wytwórni. Pomysł na realizację filmu z centrum akcji w siłowni przyszedł do głowy Lloydowi Kaufmanowi, kiedy pracował na planie „Rocky’ego”. Gdy na festiwalu w Cannes ogłoszono koniec świetności kina grozy, ojciec Tromy postanowił sam spróbować szczęścia w tej materii. Łączący w sobie cechy horroru, czarnej komedii i filmu superbohaterskiego „Toksyczny mściciel’’ to jednocześnie esencja złego smaku i trafna satyra na amerykańskie społeczeństwo ery Reagana. Bioetyczne przesłanie sprawiło, że „Mściciel’’ po dziś dzień pozostaje jednym z ulubionych filmów eko-aktywistów. Niespodziewany sukces „Toxiego” skierował Tromę – wcześniej parającą się produkowaniem komedii erotycznych – na inne tory. Od tej pory wytwórnia będzie specjalizować się w filmach spod znaku trzech „B’’: Blood, Breasts & Beasts.
„Sgt. Kabukiman N.Y.P.D.”
Na pomysł opowieści o detektywie, który świadkuje masakrze podczas spektaklu Kabuki i zostaje opętany przez duszę z jednego aktorów mogli wpaść tylko Lloyd Kaufman i Michael Herz. Niezdarny glina, Harry Griswold, dzięki mocom przekazanym przez umierającego artystę, w chwilach grozy przeistacza się w Kabukimana – kolorowego superbohatera, który potrafi latać i posiada osobliwy rezerwuar broni, w skład którego wchodzą m.in. japoński wachlarz i mordercze pałeczki. Idea gieroja w japońskim stroju scenicznym pojawiła się w głowie Kaufmana podczas kręcenia „Toksycznego mściciela II” w Tokio. Impulsem do rozpoczęcia zdjęć była hojność ze strony właścicieli firmy BANDAI NAMCO Entertainment – producenta tak znanych gier jak np. PAC-MAN. Japońska strona chciała jednak dostać film dla dzieci, czego nie mógł zaakceptować Kaufman. Efektem sporów jest dziwaczna hybryda: brutalny film z pogodną atmosferą rodem z disnejowskich produkcji.