Wyobraźcie sobie lata 50., Zimną Wojnę i totalną paranoję naukową – a potem dorzućcie gigantycznego owada mutantka. Tak, dobrze słyszycie, mutantka. W tym filmie amerykańscy naukowcy walczą z olbrzymią gąsienicą, która zjada ludzi, burzy laboratoria i generalnie robi totalny chaos.
Efekty specjalne? Mydło i drut w akcji! Potwór wygląda jak wielka pluszowa zabawka, a ludzie w laboratoriach krzyczą i biegają w kółko jakby właśnie zobaczyli, że ktoś wyłączył klimatyzację.
Film balansuje między thrillerem science-fiction a dokumentem o tym, że w latach 50. nie wiedzieli, jak zrobić sensowny straszak. Dialogi są absolutnie dramatycznie poważne.
Podsumowując: "Potwór, który rzucił wyzwanie światu" to film idealny na – bo poważnie, kto się nie zaśmieje na widok tej wielkiej pluszowej gąsienicy?