Debiutancki film legendy francuskiego kina doczekał się pierwszych publicznych pokazów dopiero 24 lata od powstania – na fali międzynarodowych sukcesów Breillat związanych z Romansem. To odrzucone, zapomniane, za odważne na mainstream i za inteligentne na pornografię bezwstydne dzieło. Dziś zdumiewa odwagą, zaskakuje dojrzałą artystyczną wizją, podbija serca humorem. Radykalny, na poły autobiograficzny portret dojrzewającej seksualnie 14-latki (w tej roli 20-letnia wówczas Charlotte Alexandra) jest ciekawą próbą przejęcia kontroli nad spojrzeniem i ciałem. Wiejskie wakacje stają się tłem dla opowieści o buncie przeciw kościołowi i rodzinie. Nazywany czasem artsploitation film Breillat obfituje w śmiałe sceny erotyczne, których pornograficzny potencjał neutralizują jednak poezja, humor i polityczność. Reżyserka dostrzega, że dziewczęce seksualne przebudzenie podlega społecznej kontroli, której celem jest pohamowanie popędu przez zawstydzanie. Właśnie to usłyszał od niej Roberto Rossellini, gdy zapytał, co nowego debiutantka ma do powiedzenia w sprawie seksu. Chcę mówić o wstydzie – odpowiedziała.