Spór pomiędzy inicjatorami powstania elektrowni wiatrowej na Atlantyku a przeciwnymi budowie mieszkańcami regionu. Dla dokumentalisty Robbiego Gammela jest to pretekst do poruszenia nieoczywistych problemów i kontrowersji związanych z ekologią. Reżyser obnaża hipokryzję bogatych i uważających się za przyjaznych środowisku właścicieli letnich rezydencji regionu Cape Cod, uważających Atlantyk za swój własny ogródek. Równocześnie pokazuje też niezbyt chwalebne posunięcia walczących o powstanie elektrowni lewicowych ekologów. Film nie wskazuje jednoznacznie złej i dobrej strony konfliktu, przedstawia natomiast racje jednych i drugich, starając się o obiektywizm. Argumenty przez nich przytaczane sprawiają jednak, że opowieść ma surrealistyczny i niekiedy tragikomiczny charakter. I chociaż Barack Obama na początku swojej prezydentury obiecał budowę elektrowni, to walka trwa nadal.